Niedziela, 5 lipca
16°C Jelenia Góra
CZYTAJ RÓWNIEŻ

Kat i zabójca chłopca nie miał sobie nic do zarzucenia

Audio

Czytaj na głos

Autor: Angela 2 min czytania

Ponad trzy godziny trwała pierwsza rozprawa w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze w sprawie brutalnego zakatowania 3,5 letniego Bartka z Kamiennej Góry, przez konkubenta jego matki, Mariusza V. Chłopiec przez trzy ostatnie dni swojego życia był rzucany o meble, kopany, bity pięścią, kablem, gumowym wężem i pasem ze sprzą

Konkubent Iwony K., Mariusz V., który składał obszerne wyjaśnienia w sprawie pobicia ze skutkiem śmiertelnym trzyletniego Bartka, zeznawał przed sądem, że oddałby życie za chłopca i zrobił wszystko by zawrócić czas.

Całą winę za katowanie malca zrzucił natomiast na matkę trzylatka Iwonę K., która miałaby go bić gdzie popadnie m.in. za to, że był owocem gwałtu i niechcianym dzieckiem. W trakcie składania zeznań kat ze spokojem i bez wzruszenia opowiadał o formach przemocy fizycznej jakie stosowano wobec Bartka, lecz za każdym razem podkreślał, że bił dziecko tylko dla jego dobra.

– Ja sam byłem bity przez matkę i to bardzo mocno i dzięki temu wyszedłem na prostą – powiedział podczas zeznań Mariusz V. – Nigdy nie biłem chłopca tak, żeby miał ślady. Zawsze dostawał paskiem, albo ręką jak coś nabroił, albo chodził przy gorącym piecu i oleju, kiedy robiłem mu frytki.

Mariusz V. twierdził, że jest oskarżony o to, czego nie zrobił. Mówił, że to on opiekował się dzieckiem podczas gdy matka go zaniedbywała i biła. Bez zająknięcia opowiadał o łapaniu dziecka za nogę i uderzaniem jego głową o piec, rzucaniu go o meble, biciu kablem od piekarnika, biciu po twarzy i kopaniu.

Na pytanie prokurator Ewy Węglarowicz-Makowskiej, dlaczego tragicznego dnia nie zadzwonił i nie poszedł z Iwoną K. zanieść dziecko na pogotowie na pogotowie oskarżony ze spokojem odpowiedział: – O piątej rano już poszedłem po leki na zbicie gorączki do sklepu nocnego, ale leków dla dziecka nie było, więc kupiłem papierosy i jak wróciłem chciałem zrobić sobie kawy i podgrzać zupę z poprzedniego dnia i zjeść. Byłem głodny i zmęczony, poza tym musiałem ogarnąć dom – mówił Mariusz V. bez najmniejszej skruchy.

Matka dziecka natomiast oskarżona o stosowanie wobec chłopca przemocy fizycznej i nieudzielenie mu pomocy kiedy był już w stanie agonii, nie chciała składać przed sądem żadnych wyjaśnień, powstrzymała swoje wcześniejsze zeznania i zgodziła się odpowiadać jedynie na pytania swojego obrońcy i sądu. Na pytanie sadu, dlaczego w ciągu tych trzech dni kiedy chłopiec umierał, nie wezwała pomocy i nie zawiadomiła policji odpowiedziała: – Bałam się Mariusza V. oraz tego, że zabiorą mi dziecko z powrotem do domu dziecka – mówiła Iwona K.

Matka Iwony K, Irena Ż., która występowała w charakterze oskarżyciela posiłkowego, powiedziała nam przed salą rozpraw, że po tym co to dziecko przeszło obydwoje powinni dostać dożywocie.

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Remonty, malowanie, szpachlowanie Oferuje remonty, malowanie, tapety i wyburzenia. Solidnie, terminowo i z szybka wycena na miejscu. Kawalerka 23m2 w centrum - parter, piwnica, swietna lokalizacja Na sprzedaz funkcjonalna i ustawna kawalerka o powierzchni 23 m2. Parter, piwnica, blisko centrum i komunikacji miejskiej. Uslugi remontowe - sufity, instalacje, scianki dzialowe Montaż sufitow, instalacje wodne i elektryczne, scianki dzialowe, drobne wykonczenia i prace modernizacyjne dla mieszkan i lokali.
reklamy

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka