Niedziela, 18 października
13°C Jelenia Góra

Powitanie słońca w Budnikach

Audio

Czytaj na głos

Autor: WR 3 min czytania Karpacz

Po 113 dniach odbędzie się "Powitanie Słońca w Budnikach 2026". Spotkanie odbędzie się za tydzień w sobotę, 21 marca 2026 roku.

Zbiórka o godzinie 9:00 na parkingu przy DW Krucze Skały (ul. Wilcza 1) w Karpaczu oraz w Kowarach przy dawnym DW Przedwiośnie ul. Górnicza 22.

Później nastąpi wspólna wędrówka do Budnik oraz oprowadzenie po szlaku Miłośników Budnik waz z opowiadaniem historii osady (Osadnik z Budnik poprowadzi grupę z Karpacza).

Planowane rozpoczęcie spotkania około godziny 11.00. W programie wiele atrakcji i ciekawostek, wizyta legendy Budnik Wołogóra oraz historia magicznej studni Budnik pradawnych Słowian.

- Prosimy o zabranie ze sobą prowiantu w postaci kiełbasy na ognisko. Na uczestników czeka niespodzianka - informują organizatorzy, którzy prowadzą a można zobaczyć ją TUTAJ.

UWAGA: Wspólne przejście do Budnik nie ma charakteru wycieczki zorganizowanej. Jej uczestnicy idą na własną odpowiedzialność.

Budniki — zapomniana idylla Karkonoszy (historia)

Na północnych stokach Kowarskiego Grzbietu, na wysokości około 900 m n.p.m., leży dziś spokojna polana przecięta skrzyżowaniem szlaków. Jeszcze pół wieku temu stały tu domy, a miejscowość ta nosiła nazwę Budniki. Przez ponad trzy stulecia była jedną z wielu małych karkonoskich osad — dziś niemal całkowicie zapomnianą.

Narodziny z wojennej ucieczki

Osada powstała w wyniku tragicznych wydarzeń wojny trzydziestoletniej (1618–1648). Konflikt, który spustoszył Europę Środkową, zmusił mieszkańców Kotliny Jeleniogórskiej — przede wszystkim Kowarzan — do szukania schronienia w trudno dostępnych miejscach karkonoskich lasów. Ze względu na długość działań zbrojnych wiele tymczasowych obozowisk przekształciło się z czasem w stałe osiedla. Budniki były jednym z takich miejsc.

Mała, ale żywa społeczność

Nigdy nie była to duża osada — maksymalnie stało tu 13 budynków. W 1901 roku mieszkały tu 42 osoby, w 1910 roku 64, a w 1941 już tylko 34. Mimo skromnych rozmiarów osada miała własną szkołę ewangelicką. W 1895 roku uczęszczało do niej zaledwie czworo uczniów — trzy dziewczynki i jeden chłopiec — co czyniło ją prawdopodobnie najmniejszą szkołą w całych Prusach. Mieszkańcy utrzymywali się przez wieki z hodowli bydła, wyrobu serów i pracy w lesie. Nieobce im było również kłusownictwo i przemyt.

Tabaczana Ścieżka i schronisko z browarem

Przez Budniki przebiegał szlak zwany Tabaczaną Ścieżką, prowadzący z Karpacza (leżącego wówczas w Prusach) przez Okraj w kierunku Austrii. Przemycano nim tabakę i inne towary, co przyczyniło się do powstania pierwszego schroniska w osadzie. W schronisku tym warzono piwo własnym sumptem — w dwóch gatunkach: jasne zwane „Wołogór" i ciemne zwane „osadnik". Oba cieszyły się powodzeniem wśród mieszkańców i turystów.

Osobliwość: 113 dni bez słońca

Budniki kryły w sobie niezwykłą geograficzną ciekawostkę — przez 113 dni w roku osada pogrążona była w cieniu okolicznych gór. Zimą promienie słońca nie docierały tu aż do połowy lutego. To niezwykłe zjawisko stało się inspiracją do wyjątkowego zwyczaju: mieszkańcy uroczyście obchodzili pożegnanie słońca (26 listopada) i jego powitanie (16 marca). Świętowały przede wszystkim dzieci, dla których powrót słońca był prawdziwym wydarzeniem roku.

Powojenny epilog i zagłada osady

Po II wojnie światowej osiem budynków Budnik przejęła studencka organizacja „Bratnia Pomoc". Ośrodek Wypoczynkowy Studentów Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej przyjmował młodych ludzi na turnusach letnich i zimowych — kierowano tu szczególnie tych, którzy przeżyli obozy koncentracyjne lub głód wojenny, by poprawili kondycję zdrowotną w górskim powietrzu.

W 1950 roku w okolicach Budnik rozpoczęto poszukiwania rud uranu. Przepędzono mieszkańców, a osada popadła w ruinę. Dziś trudno odnaleźć nawet fundamenty dawnych domów.

Budniki dziś

Na miejscu dawnej wsi pozostała jedynie leśna polana i tablice informacyjne postawione przez pasjonatów. Towarzystwo Dawnej Osady Górskiej Budniki powróciło do tradycji powitania i pożegnania słońca — dwa razy w roku z Karpacza i Kowar wyruszają rajdy, w których uczestniczy kilkadziesiąt osób. Atrakcją jest spotkanie z legendarnym Wołogórem — duchem opiekuńczym tych stron, pomocnikiem samego Liczyrzepy.

Budniki to dziś jedno z tych miejsc, które mówią więcej przez swą nieobecność niż przez to, co po sobie zostawiły.

Skomentuj

Bez podpisu komentarz będzie podpisany „Gość”. Komentarz gościa nie może być później usunięty przez autora.

Masz konto? Zaloguj się.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka