Sprawcy podkładają ogień, po czym obserwują jak gaszą to strażacy – o tym wiedzą niemal wszyscy, jednak na zatrzymanie wandali decyduje się niewielu mieszkańców. Świadkowie podpaleń zapytani przez policję czy straż miejską o podpalaczy, sądzą że nic nie widzieli i nic nie słyszeli.
Dzisiaj około godziny 13.30 przy ulicy Lwóweckiej – Grunwaldzkiej, na tyłach budynków bazy budowlanej podpalone zostało dzikie wysypisko śmieci wraz z oponami. Ogień i dym unosił się wysoko, więc i gapiów zebrało się wielu, głównie nieletnich. Sprawców nie udało się ustalić, chociaż teren, na którym doszło do podpalenia widoczny jest z większości okien okolicznych budynków. Wczoraj około godziny 21.00 podpalono skoszoną trawę przy ulicy Jana Pawła II w kierunku drogi na Zgorzelec. Tam również sprawcy uciekli, przez nikogo niezauważeni. Prawdziwą plagą są też podpalenia koszy na śmieci. Co tydzień strażacy wyjeżdżają do kilkunastu takich zdarzeń. W wielu przypadkach podpalacze pozostają nieznani i ...bezkarni.
- Najwięcej zgłoszeń jest podczas weekendu, kiedy nieletni wracają z zakrapianych imprez i po drodze urządzają sobie zabawę – przyznają strażacy.
Podpalacze powinni jednak pamiętać, że za takie zabawy czekają ich słone konsekwencje. W przypadku nieletnich sprawa trafia do sądu rodzinnego i nieletnich. Dorośli są karani mandatami karnymi do 500 złotych, karą aresztu lub nagany.
Z nudy podkładają ogień
Audio
Czytaj na głos
Podpalone opony, śmietniki oraz skoszona trwała złożona na stosach i przeznaczona do wywózki – do takich zdarzeń wyjeżdżali w ostatnim czasie strażacy, którzy tracili swój czas i siły by ugasić to, co podpalili bezmyślni wandale. Do tego dochodzą też wykorzystane na wyjazd pieniądze podatników. Najczęściej sprawcami są
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.