Karpacz miał być polskim Davos. Hotel z prawie 2500 łóżek i z dziesiątkami sal konferencyjnych, basenem, lodowiskiem, zatrudniający 450 osób miał stanąć w rejonie nieczynnego kąpieliska w Karpaczu Górnym.
Ostatnie rozmowy w połowie lipca wskazywały, że konserwator zabytków przekonany został do rnprojektu prezentowanego przez inwestora. Jednak pomysł architektoniczny nie przekonał Dolnośląskiej Rady Konserwatorskiej. Jej opinia jest negatywna, a dotyczy przede wszystkim kubatury, która przekracza pół miliona metrów sześciennych.
- Wielkość jest porażająca i burzy krajobraz Karkonoszy - uważa Wojciech Kapałczyński, szef Służby Ochrony Zabytków z Jeleniej Góry. Władze Karpacza czekają na decyzję na papierze, którą natychmiast zaskarżą. Nie wiadomo jednak, czy inwestor będzie nadal chciał inwestować pod Śnieżką.
Gigant pod Śnieżką zagrożony
Audio
Czytaj na głos
Karpacz może stracić największą inwestycję hotelarską na Dolnym Śląsku. Konserwator zabytków, który sprawuje nadzór nad zabudową w całym mieście, nie chce wyrazić zgody na wybudowanie w mieście centrum kongresowego – donosi Polskie Radio Wrocław.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.