Kolejna porażka szczypiornistek Carlos Astol
Audio
Czytaj na głos
Nie pomogła zmiana pierwszego trenera (Zdzisława Wąsa zastąpiła Katarzyna Jeż) i częste zamiany w składzie zespołu podczas meczu oraz rady udzielane przez szkoleniowców w przerwach meczu. Nasze dziewczyny przegrały z kretesem u siebie z Łączpolem Gdynia i nie smuci kolejna przegrana drużyny, ale styl w jakim to się sta
W pierwszej połowie meczu do 21 min. nie było źle. Żadna z drużyn nie mogła odskoczyć na więcej niż dwie bramki. Co prawda przyjezdne prowadziły w 4 min 1:3, ale miejscowe po bramkach Marty Gęgi i Mirelli Kaczyńskiej wyszły na prowadzenie: 6:4. W 21 min było: 10:10, ale po dwóch karnych w wykonaniu zawodniczek Łączpolu zrobiło się w 24 min 10:12 i od tego momentu, aż do końca meczu trwała dominacja zespołu z Gdyni, który pierwszą połowę zakończył z korzystnym dla siebie wynikiem: 11:18.
W drugiej części meczu był dalszy ciąg końcówki pierwszej połowy i w 53 min. było aż 19:29. Nasze dziewczyny traciły bramki nawet grając w przewadze. Dlatego nawet najbardziej zagorzałym kibicom zabrakło wiary i po okrzykach: Jesteśmy z Wami! oraz: Gramy do końca! Odezwała się zachęta: Dziewczyny obudźcie się! I gdzie jest ten medal! W ich wykonaniu.
Trudno przewidzieć co będzie dalej z drużyną, która jest pierwszą i jedyną w kraju działająca w ramach profesjonalnego klubu krajowego żeńskiego szczypiorniaka. Dalej tak jednak, jak jest do tej pory, być nie może. Nie można przegrywać dalej z każdą drużyną ekstraklasy piki ręcznej kobiet.
Carlos Astol – Łączpol Gdynia 20:29 (11:18)
Carlos Astol: Baranowska, Skompska – Oreszczuk, Kaczyńska, Latyszewska i Gęga po 4, Odrowska 2, Fursewicz i Polypiuk po 1, Kocela, Stochaj.
Najwięcej dla Łączpolu: Andrzejewska 9, Szerejka 7, Stachowska i Musiał po 4.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.