Poniedziałek, 24 sierpnia
10°C Jelenia Góra

Maciek nie żyje – dlaczego śmierć wezwała go do siebie?

Audio

Czytaj na głos

Autor: Red 1 min czytania Jelenia Góra

Nie milkną echa śmiertelnego wypadku na ul. Wolności, gdzie 30-letni motocyklista zderzył się z samochodem osobowym. Okoliczności samego zdarzenia są już powszechnie znane, jednak bezpośrednia przyczyna śmierci nadal nie. Będzie ona znana po przeprowadzeniu sekcji zwłok, którą zaplanowano w tym tygodniu.

Nie zmienia to faktu, że wiele osób nadal nie może uwierzyć w to co się stało. Że wśród żywych nie ma już 30-letniego Maćka. Niektórzy wciąż głośno zastanawiają się, czy tak musiało być. I nigdy nie znajdą odpowiedzi...

Jak pisał Maciek już 10 lat temu na swoim profilu w jednym z mediów społecznościowych:

- Odkręcam gaz wrzucając mózg w opcję OFF. Liczy się wyłącznie prędkość i adrenaliny skok. Może to życiowy błąd i stanie przy drodze krzyż. Lewarek w dół, gaz na FULL.

Jeżeli zginę to z pasją, nie w domu z nerwów czy lat. Gdy siadam na swój motocykl czuję się wolny jak ptak...

W innym wpisie można przeczytać:

- Kocham swe życie, dziękując za swe pasje. Ja kocham to co robię, będę robił to zawsze.

Choć wielu jest temu przeciw, ja znów przekręcam zapłon spoglądając za okno i cieszę się tą bajką, patrząc na warstwę śniegu.

I zakręci się w mym oku łza. Bo słyszę głos swej matki: "zostaw motor - kup samochód". Lecz serce ciągle swoje, nie umie tego zmienić. Czekam na ciepły asfalt i odcienie zieleni.

I jeden z ostatnich wpisów:

"Motocykl to znak, że jego posiadacz nie utonął w szarości życia".

Czytaj więcej:
Adrenalina nie pomogła

Czytaj więcej:
Igranie ze śmiercią

Czytaj więcej:
Śmierć na Wolności

Czytaj więcej:
Wypadek

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka