Prawdopodobnie zginął na miejscu, spadając w dół uderzył się w głowę i poważnie uszkodził czaszkę. Ulica na tym odcinku biegnie tuż obok niezabezpieczonego potoku.
- Jakby była tutaj jakaś barierka, to nic by mu się nie stało, nawet jeśli był lekko zawiany – mówią mieszkańcy – już kilka razy ludzie wpadali do strumienia, ale dotychczas wychodzili z tego z potłuczeniami. Może teraz, po tej tragedii, ktoś zabezpieczy tę drogę. Przecież tędy chodzą dzieci do szkoły.
- Kilka lat temu, jak robili tę drogę na górę Szybowcową to gdzieś mieli chodniki, barierki. Tylko asfalt położyli Tam obok jest gminna droga, z barierkami, ale tamtędy nikt nie chodzi. A tutaj gdzie ludzie chodzą w górę i w dół, spaść do potoku można w każdej chwili – mówił inny mieszkaniec.
Prokurator na miejscu nadzorujący czynności procesowe, zarządził przewiezienie zwłok do prosektorium. Konieczne będzie dokładne ustalenie wszystkich okoliczności i przyczynę śmierci. Gdy śledczy prowadzili czynności w miejscu tragedii, przy murku położył się pies, towarzysz tragicznie zmarłego. Przez cały czas po raz ostatni pilnował swojego pana.
Zginął przez brak barierki?
Audio
Czytaj na głos
48 letni mieszkaniec Jeżowa Sudeckiego zniknął wczoraj wieczorem. Przez noc i większość dnia szukali go bliscy i znajomi. W końcu późnym popołudniem wypatrzył go jeden z poszukujących. Mężczyzna leżał w głębokim na około 3 metry korycie strumienia nazywanego przez miejscowych Szumiąca.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.